Zaloguj
Reklama

Udział personelu medycznego w przeżywaniu wraz z pacjentką poronienia.

Autor/autorzy opracowania:

Źródło tekstu:

  • Forum Ginekologiczne

Adres www źródła:

Kategorie ICD:


Udział personelu medycznego w przeżywaniu wraz z pacjentką poronienia.
Fot. ojoimages
(4)

Wywiad z Panią Barbarą Tyboń, psychoterapeutką Ośrodka Psychoterapii i Psychoedukacji DRABINA, Warszawa, ul. Dobra 4/23.

Medforum: Przekazywanie pozytywnych informacji nie przysparza większych problemów. Problem rozpoczyna się w chwili nieoczekiwanych sytuacji, jaką niewątpliwie często jest poronienie. W jaki sposób powinna być przekazywana wiadomość o utracie dziecka?
Barbara Tyboń:  Przede wszystkim trzeba mówić prawdę. Ważne jest jednak jak, przez kogo i w jakich okolicznościach zostanie ona wypowiedziana. Ważne by to co trudne zostało nazwane po imieniu, prosto, a jednocześnie na gruncie życzliwości, ciepła i budzenia nadziei. Najlepiej, by zrobił to ktoś bliski lub zaufana położna / lekarz. W momencie usłyszenia takiej prawdy kobieta potrzebuje wsparcia emocjonalnego, zapewnienia, że bliscy będą z nią w tym trudnym okresie. Nie ma potrzeby zaś słyszeć komentarzy do naszej bezradności typu „weź się w garść”, „uda się następnym razem” etc. Kobieta musi rozpocząć przeżywanie procesu żałoby po nie narodzonym dziecku, a nie tłumić swoje uczucia.

Medforum: Bliscy czy jednak obcy? Z kim najchętniej rozmawiają kobiety o swoich uczuciach, doznaniach, problemach związanych z poronieniem?
Barbara Tyboń:  Najczęściej kobiety rozmawiają z najbliższymi, później - jeśli zdecydują się na psychoterapię - ze swoim terapeutą, niektóre obszary zaś pozostają sekretem – są czasami zbyt bolesne czy wstydliwe, by móc je wypowiedzieć. Bardzo jednak dobrze wspominają życzliwą opiekę personelu medycznego w szpitalu – życzliwość, zrozumienie, dyskrecję. Negatywna zaś reakcja personelu, która ciągle jeszcze czasami ma miejsce może tylko spotęgować traumę.

Medforum:  W jaki sposób personel medyczny może rozpoznać chęć podjęcia rozmowy przez pacjentkę? Czy w jakiś sposób powinno podejmować się próby pomocy psychologicznej?
Barbara Tyboń:  Zasada jest taka: nie należy zajmować się tym, do czego nie posiada się odpowiednich kompetencji. Jednak cieple zainteresowanie, okazanie zrozumienia i wsparcie w postaci „ludzkiej rozmowy” jest jak najbardziej na miejscu. Jeśli widzimy, że pacjentka jest w złym stanie emocjonalnym warto powiedzieć jej o możliwości psychoterapii, a nawet wskazać konkretny ośrodek (kobieta doświadcza wtedy ulgi, bo wychodzi wtedy ze szpitala z konkretem, z poczuciem, że będzie miała dalej jakąś opiekę). Oczywiście czasami wystarczy wsparcie ze strony najbliższych.

Medforum: Pocieszać, dawać nadzieje i przeżywać wraz a pacjentką czy opierać się na aspektach typowo medycznych?
Barbara Tyboń:  Nigdy samo podejście medyczne nie wystarcza.
Pocieszać? Raczej pozwolić pacjentce wyrazić jej uczucia – pocieszenie („wszystko będzie dobrze”) może je powstrzymywać.
WZBUDZAĆ NADZIEJĘ? Tak! Jeśli my sami w sobie tą nadzieję nosimy to warto z pacjentką tą nadzieją, mądrością życiową się w miarę możliwości podzielić.
Przeżywać wraz z pacjentką? Nie. Pacjentce nie pomoże, że będziemy razem z nią płakać i rozpaczać. W miarę własnych możliwości można po prostu przyjąć to – powiedzieć, że pacjentka ma prawo czuć rozpacz, żal, złość etc, że to naturalne w tej sytuacji.

Medforum: Kiedy niewystarczająca jest pomoc psychologiczna ze strony bliskich i personelu medycznego i konieczna jest pomoc specjalistyczna? 
Barbara Tyboń:  Kiedy widzimy, że smutek, obniżony nastrój, bierność, poczucie winy utrzymują się powodując dezorganizację w życiu osobistym lub / i zawodowym pacjentki. Najczęstsze zaburzenia psychicznego po poronieniu to: depresja, zespól ostrego stresu pourazowego (PTSD), dolegliwości psychosomatyczne. Problemy mogą też dotyczyć sfery interpersonalnej: relacji w rodzinie, z partnerem.

Medforum: Utrata dziecka w wyniku poronienia jest postrzegana w kręgach medycznych często jako porażkę. Czy jest to odpowiednie doznanie personelu medycznego w przypadku poronienia?
Barbara Tyboń:  To nie zależy najczęściej ani od personelu, ani od samej kobiety. Jest to zdarzenie losowe, za które nikt nie jest odpowiedzialny, a już tym bardziej winny. Rozpatrywanie poronienia w kategoriach porażki jest jednym z większych błędów, jakie personel medyczny może popełnić. Kobieta, która doświadczyła utraty dziecka i tak cierpi już z powodu potężnego poczucia winy i wstydu. Jeśli wyczuje (to nie musi być wcale powiedziane wprost), że personel ma takie podejście będzie jej jeszcze trudniej uporać się z tymi uczuciami.

Medforum: Trudności przeżywania poronienia dotyczą nie tylko kobiety i jej rodziny ale bardzo często dotyczą personelu medycznego z uwagi na cel, jaki spełniają. Jak można pomóc sobie wzajemnie?
Barbara Tyboń:  Rozmawiać o tym co się dzieje – nie tylko sytuacyjnie („przywieźli panią X”), ale tez w emocjach („jest mi strasznie smutno jak patrzę na panią X”). Dawać sobie nawzajem wsparcie emocjonalne („Rozumiem że jest ci smutno, to wcale nie jest łatwe”). Najczęściej już mamy swoje podświadome strategie samopomocy. Ważne jednak, by zachować czujność i stosować zasadę złotego środka. Trzeba byłoby zrezygnować z obu skrajności: odcięcia emocjonalnego od problemów pacjenta, ale też identyfikacji z pacjentem. Mieć zdrowy dystans do problemów pacjenta oznacza nie pozwalać pochłonąć się jego bólowi. Pacjentowi to bowiem nie pomoże a nam zaszkodzi.

Jest to szerokie pytanie które nawiązuje do zagadnienia profilaktyki wypalenia zawodowego. Warto poczytać na ten temat książkę Fenglera „Pomaganie męczy”(GWP). Jeśli chodzi o problematykę poronień to polecam książkę pani Izabeli Barton-Smoczyńskiej „O dziecku, które odwróciło się na pięcie”(NAF).

Medforum: Dziękuję za rozmowę.
Barbara Tyboń:  Dziękuję.

 

 

(4)
Reklama
Komentarze