Witam wszystkie dziewczyny które straciły swoje maleństwo!!! Mi też to się przytrafiło, poroniłam w 12 tc( poronienie zatrzymane). Od początku ciąży czułam się rewelacyjnie, nic mi nie dokuczało aż do tego feralnego dnia kiedy dostałam lekkiego plamienia, szybko szpital, badanie USG i tu szok! Ciąża nie rozwija się prawidłowo, właściwie przestało rozwijać się w ok.6 tc. Miałam wyłyżeczkowanie macicy. Bardzo pragnęłam tego dziecka i chciałabym jak najszybciej starać się o drugie,lekarz powiedział że za 3 miesiące "do roboty" ale nie wiem czy wytrzymam tyle czasu. Boję się że historia się powtórzy. Narazie czekam na wynik histopatologiczny i muszę iść na kontrol ale nie minęło 2 tyg. od zabiegu a ja już czuję się dobrze. Nawet pobolewają mnie chyba jajniki tak jak na owulację. Trzymam kciuki za nas wszystkie starająće się o dziecko. Czy któraś z Was po krótkim czasie po poronieniu zaszła w ciążę i czy udało się szczęśliwie donosić?








