Dziękuję za słowa otuchy. Jestem już w domu. Co prawda nie poszło tak łatwo, jak u Was. Rano dostałam tabletkę dopochwowo, po 30 min, miałam dreszcze i skurcze a z minuty na minutę nasilały się. Tak czekałam 3 godziny - oby nigdy więcej, to były najgorsze 3 godziny w moim życiu. Kobiety, które rodzą, ten okropny ból mają wynagrodzony kochanym maleństwem, a ja ... Ale tak podobno jest najlepiej dla kolejnej
ciąży jeśli macica sama się częściowo chociaż oczyści, niż lekarz miłby wyrywać z niej wszystko, Ból jest koszmarny, ale mnie uprzedzano, choć podobno nie wszystkie kobiety tak samo mocno reagują jak ja

gdy zaczęłam krwawić zdecydowano się na zabieg. Z tego bólu mam luki w pamięci. Zasnęłam szybko, a gdy się obudziłam już na swoim łóżku, poczułam, że nic mnie nie boli, poza psychiką - płakałam jak dziecko. Jeszcze przed
USG w szpitalu miałam nadzieję, że to pomyłka - niestety. Spałam jeszcze 4 godziny i do domu. Co do przygotowań, to zadzwonilam jeszcze wczoraj na oddział i położna podała mi listę niezbędnych rzeczy w tym pieluszki higieniczne bella dla niemowląt, które będą niezbedne i o których bym nawet nie pomyślała. (są bardziej chłonne niż największe podpaski) Poza tym -lekarze, szpital i opieka bardzo dobra, nie sądzilam, że tak będą taktowni i wyrozumiali na wszystkie moje jęki, łzy i bóle. Tak jakby wiedzieli doskonale co przeżywam. No i najważniejsze - był ze mną mąż - to naprawdę pomaga jeśli, jest ktoś bliski, otrze łzy i bedzie trzymał za rękę w tak trudnej chwili.