Zaloguj
Reklama

Forum: Ginekologia - forum dla rodziny i pacjenta

Temat: USUNĄĆ CIĄŻĘ-ALE JAK?????????? (1042)

ulubione
  • USUNĄĆ CIĄŻĘ-ALE JAK??????????
    Gość


    --------------------------------------------------------------------------------



    Po kilku latach nieskutecznego leczenia podjęliśmy decyzję o adopcji. zgłosiliśmy się do OA w .. na początku maja 2003 r.

    Ekspresem zgromadziliśmy dokumenty, tydzień później mieliśmy odwiedzinki w domu i praktycznie zaczeliśmy spotkania indywidualne z częstotliwością - 2 w tygodniu.

    2 czerwca przed 8.00 dostaliśmy telefon ze szpitala .., że właśnie urodziła się dziewczynka i matka jest zdecydowana ją zostawić w szpitalu. za namową lekarza ekspresem udaliśmy się do tego szpitala . Tam p. ordynator podała nam dowód osob. dziewczyny z prośbą o skserowanie, ponieważ chciała ona jeszcze w tym dniu opuścić szpital.

    nie mieliśmy zielonego pojęcia jak do tej sprawy się zabrać. to wszystko tak szybko się działo.

    wspomnę jeszcze, że wcześniej podczas spotkań w ośrodku pytaliśmy czy mogą pomóc przy zrzeczeniu blankietowym jeśli my wskażemy dziecko. Nasz OA wykluczył taką możliwość, przestrzegając nas i nastawiając, że takie działanie może być obarczone ryzykiem kontaktu z matką (perspektywa nachodzenia przez całe życie), a poza tym matka ma 6 tyg. na podjęcie ostatecznej decyzji. co za tym idzie - może się rozmyślić, a wtedy ból kontaktujących się z dzieckiem niedoszłych rodziców adopcyjnych .jest nie opisywalny. Szczerze mówiąc takie tłumaczenie wydawało się być jak najbardziej logiczne.

    Dlatego też, póki nie byłam pewna, że będę mogła adoptować to dziecko nie widziałam go.

    ale mój mąż tak. w dniu jej urodzin.

    nie mieliśmy pojęcia co robić, o adopcji ze wskazaniem nic nie słyszeliśmy - jedyny pomysł jaki nam się nasunął to próbować dyskutować w OA .

    Tak też zrobiliśmy. poinformowaliśmy ośrodek o narodzinach dziecka, o naszej chęci adopcji i ku naszemu olbrzymiemu zaskoczeniu dyrektor tegoż OA w drodze wyjątku zadeklarował pomoc,.ale cały czas uprzedzał, że matka ma 6 tygodni.

    spakowaliśmy tegoż urzędnika do samochodu wraz z pracownikiem socjalnym i zawieźliśmy do szpitala by mogli porozmawiać z matką biologiczną.

    oczywiście zadeklarowaliśmy wszelaką pomoc dla dziecka - do OA dostarczaliśmy pieluchy, mleko, ubranka, pokrywaliśmy koszty badań i szczepień, wizyt lekarza - na podstawie przedstawianych nam rachunków.

    Wiedzieliśmy, że mała umieszczona jest w pogotowiu rodzinnym, że matka nie kontaktuje sie i pewnie nie zmieni zdania.

    strasznie dłużył nam sie ten czas - 43 dni. w ich trakcie dokończyliśmy szkolenia w OA W …. ..,uzyskaliśmy kwalifikację,przekazaliśmy dokumenty do OA w G …i kupiliśmy wszystkie niezbędne rzeczy potrzebne dziecku.

    kiedy nastał ten magiczny dzień byłam cała w skowronkach, jakież było moje zaskoczenie kiedy p.dyrektor oznajmił, że matka nie zgłosiła się do sądu a oni nie mają prawa jej do niczego zmuszać i musimy czekać.

    tydzień, dwa, trzy, cztery - zero ruchu ze strony matki czy OA. Paranoja! a dziecko niech czeka, jaka to różnica - miesiąc czy dwa.

    postanowiliśmy działać.

    znając dane matki - wysłaliśmy list z prośbą o kontakt - i nasz numer komórki.

    Maria zadzwoniła, całą noc rozmawiałyśmy. ona badała nas a my ją. prosiłam ją by poszła do sądu jeśli chce naprawdę oddać małą. Poznałam całą historię jej życia a ona moją, nie widziałam jej na oczy, nie widziałam dziecka a czułam, że nas coś łączy. tego nie da się opisać.

    te nasze telefoniczne rozmowy trwały jeszcze 2 dni. Maria kazała mi obiecać, że jak podpisze papiery to mała trafi na pewno do nas - przyrzekłam jej.

    trzeba ty też wspomnieć, że nie miała żadnej pomocy od OA. nie wiedziała nawet gdzie jest mała.

    19sierpnia o 11.00 dostałam sms: "Anna Maria - takie Waszej córce dałam imiona, przytul ją mocno".



    Poinformowaliśmy OA, że matka podpisała dokumenty w sądzie, na pytania skąd o tym wiemy odpowiedzieliśmy ., że znamy parę osób w sądzie rodzinnym w ….

    Ponieważ mąż akurat miał szkolenie w pracy sama pojechałam do ośrodka by wiedzieć jak mamy dalej postępować.

    Dyrektor potwierdził, że faktycznie matka była w sądzie, teraz jako ośrodek muszą zwołać komisję by zakwalifikować rodzinę.

    oczywiście zdumiona zapytałam dlaczego - na to usłyszałam odpowiedź, że taka jest procedura ale "jego głos jest decydujący - on jako dyrektor decyduje o doborze rodziny". w tych słowach zawarł całą prawdę, tyle, że ja go nie zrozumiałam. podziękowałam pięknie, myśląc, że mamy w nim wsparcie i powiedziałam, że zadzwonię koło 17.00 - wtedy miało zakończyć się to zebranie - by umówić się na pierwsze spotkanie z maleństwem.

    tak też zrobiłam, jakież było moje zdziwienie gdy usłyszałam że jednak zostala wyznaczona inna rodzina, że pewne okoliczności przemówiły na korzyść innej pary.

    i w tym momencie dotarło do mnie - zrozumiałam sens jego słów, zrozumiałam jak można wpłynąć na jego decyzję - całe moje jak najlepsze zdanie na temat tych ludzi, wiara w sens ich pracy szlak trafił.

    ale ja szybko się nie poddaje. kontakt z prawnikiem - co można zrobić, dowiadujemy się o możliwości adopcjji ze wskazaniem, kontaktujemy się z Marią - obiecuje pomóc.

    ale jest już 18.00 - sąd nieczynny. umawiamy się z Marią o 7.00 następnego dnia. o 7.30(tak otwierają OA) odbieramy nasze dokumenty i pędem z osrodka do innego miasta do Sądu.

    Maria anuluje podpisane wcześniej zrzeczenie, piszemy wnioski o adopcje ze wskazaniem i składamy na dzienniku podawczym. następnie po konsultacji z sędziną (super babka) piszemy prośbę o tymczasową pieczę. to wszystko rozgrywa się bardzo szybko, zanim stworzyliśmy to drugie pismo podchodzi do nas sędzina i mówi, że mamy duże szczęście. gdybyśmy spóźnili sie 5 minut - byłoby po sprawie, bo wpłynął wniosek z OA a Maria przecież podpisała wcześniej blankiet.

    5 minut. cud.

    od razu dostaliśmy zgodę na preadopcję, łącznie z pismem wystosowanym do OA o przekazanie dziecka.

    w trójkę udaliśmy się spowrotem do OA - jednak w ośrodku adopcyjnym usłyszeliśmy tylko, że jak zaczeliśmy załatwiać wszystko sami to napewno świetnie damy sobie radę bez ich udziału,

    adres, gdzie przebywa Ania otrzymaliśmy dopiero w PCPR.

    Jedziemy. ja szczęśliwa i jednocześnie pełna obawy, że Maria jak zobaczy Anię to zmieni zdanie. jednocześnie świadomość mojej nieopisanej radości że zaraz zobacze moja córkę, że zaraz będę mogla ją przytulić - a z drugiej strony świadomość tragedii i bólu Marii.

    nigdy nie zapomnę tej chwili. i wiesz co, w pierwszym momencie patrzyłam na reakcję matki biologicznej - cholernie się jej bałam.

    niestety to nie koniec - rodzina opiekująca się małą nie może nam jej oddać bez pisemnej zgody MOPS.

    Powrotem, wyprawa do innego miasta do AO, kolejne biurokratyczne schody - MOPS nie wyda zgody bez odpowiedniego pisma z sądu. na wycieczkę do sądu w innym miescie brakuje czasu - telefon, nasza kochana sędzina wydaje wymagany papier i przesyła faksem. oryginał wysłany jest pocztą. Opornie ale w końcu dostajemy zgodę. wracamy po nasz Skarb,.

    już w czwórkę odwozimy Marię do domu, przy okazji poznajemy rodzeństwo Ani,

    jeszcze trochę rozmawiamy i w drogę do domku.

    I czekanie na sprawę adopcyjną - cholerny strach, chociaż wtedy już nikomu nie oddałabym mojej córki. zwiałabym z nią na koniec świata.

    12 grudnia - Ania jest nasza!

    na szczęście wszystko dobrze się skończyło, Maria miała jeszcze co prawda sprawę o porzucenie dziecka i pokrycie kosztów pobytu małej w pogotowiu - ale wszystko Sąd umorzył.

    5 minut zadecydowało o losach tylu osób. Szczęście? Przeznaczenie?

    teraz to nieistotne, sporo przeszliśmy ale dziękuję Bogu za to. Ból, cierpienie - ponoć z tego rodzą się największe miłości i przyjaźnie. i faktycznie tak jest.

    Często słyszę, ale czy to, że mamy kontakt z matką biologiczną jest dobre dla Ani ? nie wiem, bo i skąd.

    ale zadaje sobie pytanie czy "podwójna porcja macierzyńskiej miłości" może zaszkodzić? Ania nie ma w swoim życiu tego "Pustego" rozdziału. w każdej chwili gdy tylko poczuje potrzebę poznania swoich korzeni będzie miała tą możliwość.

    dla mnie matki adopcyjnej to na pewno będzie trudne, ale tu nie chodzi o mnie, tu chodzi o dziecko. jestem po to by być i ją wspierać, moim zadaniem jest dawać jej poczucie, że jest potrzebna, ważna i kochana bo tylko wtedy wyrośnie na pewną siebie, szczęśliwą kobietę.

    Ostatnia edycja:
  • Reklama
  • USUNĄĆ CIĄŻĘ-ALE JAK??????????
    Gość

    Hej Nie osądzajcie inyych! Ja obecnie chcę mieć dzidzię, ale jeżeli kobieta zdecydowana jest na usunięcie to tylko i wyłącznie jej decyzja!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

    Ostatnia edycja:
  • USUNĄĆ CIĄŻĘ-ALE JAK??????????
    Gość

    O jezu przeczytałam wasze komentarze i doszlam do wniosku ze sa absurdalne sorki ale jak np. byscie zaszly w ciaze w wieku 13-14 lat to byscie je urodzily ja nie!!! bym nie miala perspektyw na zycie bym musiala zucic szkole...Matka by mnie z domu wyrzucila...a co najgorsze...bym sobie nie poradzila...a usuniecie ciazy by bylo najleprze w swoim rodzaju...przykro mi ze wy tego nie pojmujecie ale tak jest poprostu jest...

    Ostatnia edycja:
  • Reklama
  • USUNĄĆ CIĄŻĘ-ALE JAK??????????
    Gość

    Powiem tylko jedno...jeśli ktoś jest gotowy na współżycie powinien być również świadomy ryzyka, jakie się z tym wiąże, czyli ciąży...Jeśli któraś z Was czuje się na tyle dorosła żeby kochać się z chłopakiem w wieku lat 15-16 niech będzie i dorosła wtedy kiedy okaże się,że jest w ciąży...Jeśli masz lat 15 czy 16 i nie umiesz udźwignąć tego ciężaru proponuję zajmij się nauką, szkołą, koleżankami z podwórka, a współżycie odłóż na później...

    Ostatnia edycja:
  • USUNĄĆ CIĄŻĘ-ALE JAK??????????
    Gość

    Zresztą mamy XI wiek. Ludzie!!! Środki antykoncepcyjne są ogólnodostępne! Nawet głupie prezerwatywy kupisz za 3 zł! Pomyśl zanim będzie za późno. Piszę to do tych dziewczynek, które mają jeszcze troche oliwy w głowie. Ja w wieku 16 lat nawet przes sekundę nie pomyślałam o seksie! Nie wiem z kogo bierzecie przykład. A jeśli Wasi faceci Was do tego namawiają to gratuluję wyboru partnera. Pomyślcie, sama znam wiele takich przypadków kiedy chłopak był ideałem dopóki nie okazało się,że będzie tatą. Podwijał ogon i uciekał daleko, a ona zostawała sama z dzieckiem. Pamietajcie, współżycie to nie tylko zaspokajanie potrzeb fizycznych. A teraz rada dla tych, dla których już za późno na pouczanie-jeśli nie możecie znaleźć oparcia w rodzicach, rodzeństwu, facecie (czytaj ojcu dziecka) radzę udać się do jakiejś poradni, która pomaga takim osobom jak Wy. Czy nie lepiej żyć ze świadomością,że Wasze dziecko żyje i jest szczęśliwe niż budzić się w nocy z poczuciem winy? Jak ktoś ma ochotę podyskutować oto moj mail [email protected]

    Ostatnia edycja:
  • USUNĄĆ CIĄŻĘ-ALE JAK??????????
    Gość


    25-04-2006 o 10:50, gość :

    Jestem pełna pogardy dla kogos, kto chce usunac ciaze! Nie potrafie zrozumiec takiego podejscia do sprawy. To jest nowe zycie! Sama jestem mama i uwazam, ze nie ma piekniejszej rzeczy na swiecie od maciezynstwa! Okres ciazy wspominam jako najpiekniejszy okres w zyciu. Ludzie docencie to, ze wogole mozecie miec dzieci!!!! Jest tyle par, ktore chcialyby miec potomstwo a nie moga. Trzeba bylo myslec przed wspolzyciem a nie po!!!Mysle, ze jest wiele mozliwosci, ale na pewno nie aborcja. Musicie dziewczyny byc bardzo nie dojrzale skoro takie mysli do glowy wam przychodza.
    Ostatnia edycja:
  • USUNĄĆ CIĄŻĘ-ALE JAK??????????
    Gość

    hmm....tym razem mi sie robi obrzydliwie jak czytam wasze posty!! wasze czyli kobiet ktora tak bardzo chca ciazy,a nie moga..widac w was taka zlosliwosc...a moze schowajcie ja do kieszeni i spojrzcie inaczej...moze jestescie podle piszac dyskotekowa plodnosc?! spojrzcie na moj przypadek..mam fantastycznego faceta od 3 lat...darzymy sie niesamowitym uczuciem,jestesmy zareczeni...ja mam 20 lat on 22...nic chyba dziwnego ze wspolzyjemy(a moze? czytajac wasze komentarze zaczynam sie bac ze za wczesnie:/ skoro i tak mam cudowny zwiazek ale kogo to tutaj obchodzi) ale wracajac... kochalismy sie ostanio i.,..prawdopodobnie jestem w ciazy...( co mnie przeraza bo jej wcale jeszcze nie chce! nie teraz..nie mamy mozliwosci zapewnic dziecku warunkow.nie stac nas na wlasny kat...dodam moze ze zabezpieczalismy sie,dbamy o to! niestety prezerwatywa sie zsunela.. i nie piszcie takich rzeczy jak: "Co ty nie wiesz o zabezpieczeniu??Sex z glowa itp" bo to jest zenujace!!! bo wlasnie byc moze i tamta dziewczyna sie zabezpieczala..nie wiecie o tym a ja mieszacie z blotem!!!! co wiecej,ja tez zamierzam usunac jesli okaze sie ze to jednak ciaza!!! bo nie chce dziecka ktorego bym nie kochala...a w mojej sytuacji gdzie mam rozpoczete studia i brak mozliwosci zamieszkania z ukochanym itp itp to by tak wlansie bylo..ciagla frustracja...wole poczekac i kiedys zaplanowac ciaze! ps.bralam Postinor-Duo...na prawde nie chce byc w ciazy..miesiaczka sie jednak spoznia,boli mnie podbrzusze...i dobija mnie fakt ze Postinor nie zadziala(tyle kobiet go bierze i dziala)a jeszcze bardzie doibjaja mnie wasze komentarze wiec moze zastanowcie sie i oszczedzcie zlosliwosci!!!!! ps.i zastanowcie sie czy aby nie piszenie NIE na temat na tym forum....bo chodzilo o porade JAK USUNAC a nie ponizanie kogos!! zalozcie sobie nowy watek pt. Jak bardzo potrafimy zgnębić dziewczyny kóre wpadły..." pozdrawiam

    Ostatnia edycja:
  • USUNĄĆ CIĄŻĘ-ALE JAK??????????
    Gość

    dla dziewczyn ktore zabily Maluszka w pierwszych tyg.jego zycia, zycze bezplodnosci!!! i wyrzutow sumienia do konca zycia

    Ostatnia edycja:
  • USUNĄĆ CIĄŻĘ-ALE JAK??????????
    Gość

    UWAGA TREŚĆ DRASTCZNA!!!

    może w końcu coś do kogoś dotrze, trzeba zapobiegać a nie leczyć

    Jeśli moja wiadomość, kogoś uraziła, bardzo przepraszam i proszę nie linczujcie mnie, sama mam problem z zajściem w ciążę więc tymbardziej bulwersuje mnie kiedy ktoś po prostu skazuje takie istotki na śmierć i bawi się życiem.A o to link.



    www.aborcja.of.pl/

    =>> zdjęcia !!

    Ostatnia edycja:
  • USUNĄĆ CIĄŻĘ-ALE JAK??????????
    Gość

    usunelam ciaze tabletkami *** *** tak tak ten "na reumatyzm dla babci" kosztowal 50 zlotych.



    Gdyby to nie podzialalo usunelabym inaczej.

    A wiecie dlaczego.

    Zgwalcil mnie byly chlopak i nie na dyskotece nie bylam pijana . ...



    We wlasnym domu ...



    Nikomu nie powiedzialam dzialalam na wlasną reke. Nie mam ojca, mama ciezko choruje ledwo starcza na chleb.

    A co do neta ... pisze ze szkoly.

    Zycie *** takie proste nie jest !!!!!!!!!!!!!!!!!!

    Ostatnia edycja:
Reklama
Zobacz inne dyskusje